Wszystko zgodnie z planem. Wystartowaliśmy z Balic.

Rozczarowała nas kontrola bagażu. Nie mogliśmy odnaleźć 300 ml soczku Gugusia w naszych czterech podręcznych bagażach. Mieliśmy nadzieję, że na rtg wyjdzie, a tu nic, przepuszczono nas bez uwag. Już myśleliśmy, że sok został w domu, ale później się odnalazł. Tuż obok torebki z kosmetykami. Udało się usiąść przy oknie, a widoki były udane:

I tak po dwóch godzinach wylądowaliśmy:

Pięciogodzinną przerwę w podróży przeznaczyliśmy spacer w okolicy lotniska:

Nasi już tam byli:

Udało nam się chwilę wypocząć w wiejskiej scenerii:

I z powrotem na lotnisko. Centralnie sztuczne drzewo będące nadajnikiem wojskowym:

Trzy godziny lotu i jesteśmy:

Jeszcze tylko lokalny autobus:

A to flaga naszej destynacji:

To już chyba wszystko jasne.

