Sto lat Jubilaci! Tym razem 19 luty przypadł na obczyźnie. Poranne prezenty i na spacer. Idziemy do punktu widokowego. Odkąd przyjechaliśmy ktoś chce nas tam zaprowadzić licząc na profity finansowe. Ruszamy według wskazówek w naszym przewodniku. Za hotelem (tu nazwa naszego) skręć w prawo, a potem w lewo. I tak też robimy zataczając kółeczko. No cóż widać autor dotarł do hotelu od drugiej strony. Dalej idzie już w miarę łatwo, prosto nie mogę napisać bo droga jest kręta. Raz tylko dopytujemy którędy w sklepiku i docieramy na “taras” widokowy:

Po powrocie czas na tort:

Właściciel hotelu zaproponował herbatę, smak przedziwny. Okazuje się, że to herbata z dodatkiem piołunu. Piołun ma właściwości rozgrzewające stąd właśnie pije się taką herbatkę zimą, zamiast miętowej ochładzającej:

Co do obiadu to zmieniliśmy rzeźnika (choć zdrowie nie dawało ku temu powodów). Tym razem kupiliśmy mięso w bardziej uczęszczanym miejscu. Rzeźnik najpierw zważył co miał, następnie zaczął wyciągać z zaplecza dodatkowe kąski podkreślając na migi, że to są prezenty od niego. Przyprawił, zmielił i skosztował. Ciekawe, który sprzedawca w Polsce zdecydowałby się na taki krok.
Filed under: domowo, Maroko Otagowane: | Moulay Idriss


STO LAT!
W imieniu Jubilatów dziękuję.