Do Rangamati

Załatwiliśmy rano pozwolenie na odwiedzenie tzw. Hill Track i po spakowaniu, wymianie dolarów po niekorzystnym kursie w banku, korzystnym w kantorze i podjechaniu na dworzec byliśmy gotowi do drogi.

mrowka_DSC_0477

Autobus miał wyruszyć za godzinę, wyruszył za półtorej i tak po 2,5 h jazdy byliśmy na miejscu. Po drodze musieliśmy zostawić kopię pozwolenia na posterunku. Hotel znalazł nas sam, a zbyt miły syn właściciela nie odstępuje nas ani na krok.

Udaliśmy się na posiłek, tym razem w stylu lokalnym:

mrowka_DSC_0478

 

Po powrocie przyszła osoba do czyszczenia pokoju. Kiedy skończyła nasz opiekun powiedział, że powinniśmy dać jej napiwek za sprzątanie. Wytłumaczyliśmy mu, że jeśli ktoś ma jej płacić to na pewno nie my. Późnym wieczorem wypatrzyliśmy wielkiego i grubego pająka. Opiekun pogonił go miotłą, a kiedy ten wskoczył na ścianę, złapał go w palce i wyrzucił przez okno. Można spać. Nie ma pluskiew! Jak miło spać po ciemku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: