Wieloryby kontra pawie

Rankiem ruszyliśmy na wycieczkę. Oglądanie wielorybów i delfinów. Start 7 rano.

Joanna Mrowka_DSC_9111

Pierwsze chwile były całkiem radosne. Dopóki nie wypłyneliśmy w pełne morze.

Łódka zaczęła skakać po falach. Rafałek chciał wysiadać. Zaraz potem i ja dołaczyłam do choroby lokomocyjnej. Wymiotować za bardzo nie mieliśmy czym, bo to było przed śniadaniem. Znaczy Hania miała bo ledwo wsiedliśmy to zjadłą całe pudełko kanapek. Po pewnym czasie łódka zatrzymała się i rzeczywiście zobaczyliśmy małego wieloryba. Jednocześnie wraz z otwarciem oczu choroba lokomocyjna przybrała na sile. Jedną ręką trzymałam Rafałka drugą walczyłam z woreczkiem, łódka szalała, wszystko się ruszało. Drugiego otwarcia oczu nie zaryzykowałam. Hania napełniła woreczek tylko raz. Paweł trzymał formę i widział sześć wielorybów. Zdjęć nie ma. Z radością przyjeliśmy komunkat o powrocie. Jeszcze godzina. W drugą stronę Rafałek przysnął. Worki nie były już potrzebne. Dodam, że nie tylko my chorowaliśmy. Z całej łódki pełnej turystów wytrzymały tylko dwie osoby i nasz Pawełek. Ląd dotkneliśmy z wielką ulgą o godzinie 10. Uff, nigdy więcej.

Rekonwalecencja:

Joanna Mrowka_DSC_9117

Joanna Mrowka_DSC_9142

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: