Do Mirissy

Rankiem opuszczamy Unawatunę widząc takie nagrobki:

Joanna Mrowka_DSC_8857

Nocleg mamy już ustawiony:

Joanna Mrowka_DSC_8858

Mirissa to kraina serferów:

Joanna Mrowka_DSC_8882

Joanna Mrowka_DSC_8894

Nasza gospodyni ugotowała przepyszny obiad: kalmary, ziemniaki w mleczku kokosowym, saladka z ananasem plus ryż i banany.

Joanna Mrowka_DSC_8908

Wracamy na plażę:

Joanna Mrowka_DSC_8909

Joanna Mrowka_DSC_8913

Słońce zachodzi:

Joanna Mrowka_DSC_8918

Czego chcieć więcej? Może mohito?

Joanna Mrowka_DSC_8923

Unawatuna i okolica

Plaża:

Joanna Mrowka_DSC_8739

Relaks:

Joanna Mrowka_DSC_8740

Wycieczka do żółwi:

Joanna Mrowka_DSC_8743

Joanna Mrowka_DSC_8765

Plaża:

Joanna Mrowka_DSC_8773

Słynni lankijscy rybacy na patykach:

Joanna Mrowka_DSC_8811

Do Unawatuny

Rankiem dwoma autobusami dojechaliśmy do Unawatuny. Szybko znaleźliśmy lokum:

Joanna Mrowka_DSC_8722

Plaża jak i jej komercyjne otoczenie nie zachwyca:

Joanna Mrowka_DSC_8723

Ale nam głównie chodziło o to aby zjeść kurczaka tandorii w pobliskim Galle.

Joanna Mrowka_DSC_8734

Zbłądziliśmy jeszcze na zakupy do sklepiku:

Joanna Mrowka_DSC_8736

I wreszcie kurczak. Widok z restauracji Indian Hut:

Joanna Mrowka_DSC_8737

Hikkudawa

Najpierw pojechaliśmy na wycieczkę do kopalni kamieni monsunowych. Szyb wyglądąl bardziej elegancko niż w Ratnapurze.

Joanna Mrowka_DSC_8678

Całość położona była w ogrodzie cynamonowym. Pod dachem suszy się kora:

Joanna Mrowka_DSC_8686

Był też warsztat:

Joanna Mrowka_DSC_8707

I najważniejszy punkt programu (choć nie dla nas):

Joanna Mrowka_DSC_8711

Po obiedzie ruszyliśmy na plażę. Właśnie odpływał duży żółw:

Joanna Mrowka_DSC_8714

Joanna Mrowka_DSC_8715

Joanna Mrowka_DSC_8721

Do Hikkaduwy

Do południa prowadziliśmy zajęcia z fotografowania dla młodzieży min. z zespołem Downa:

Joanna Mrowka_DSC_8605

Następnie wskoczyliśmy do autobusu i w Hikkudawie wzieliśmy pierwszy nocleg jaki spełniał nasz limit cenowy – 1000 Rs – 24 zł:

Joanna Mrowka_DSC_8646

Dużo tu turystów, większość gnieździ się w hotelach molochach. W sklepach napisy po rosyjsku i niemiecku. Szału nie ma, ale fragment plaży jest całkiem ładny:

Joanna Mrowka_DSC_8647

Joanna Mrowka_DSC_8656

Joanna Mrowka_DSC_8660

W Colombo

Dziś skoro świt pojechaliśmy do Colombo aby przedłużyć wizy. Operacja trwała dwie godziny, wymagała fotografii oraz 48$ od osoby – niestety mimo, że wiza dla dzieci jest darmowa to już przedłużnie jej nie. Ponadto jesteśmy jednym krajów z wyższą opłatą, Słowacy płacą 20$, a Czesi nic.

Później podjęliśmy próby zakupowe do których najbardziej udanych należy zaliczyć kupienie ryżu w Mc Donaldzie. Wskoczyliśmy do pociągu i chwilę spędziliśmy na plaży w Mt Lavina:

Joanna Mrowka_DSC_8569

Powrót autobusem do domu i codzienny szoping w pobliskim centrum. Jutro ruszamy w drogę, póki co kierunek jest niewiadomy.

Moratuwa Center

Pierwszy z 44 dni naszej już samotnej podróży.

Joanna Mrowka_DSC_8494

Joanna Mrowka_DSC_8536

Joanna Mrowka_DSC_8539

Joanna Mrowka_DSC_8556

Joanna Mrowka_DSC_8563

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 478 other followers

%d bloggers like this: